Tak długo żyją, jak długo pamiętamy

Na ostatnim spotkaniu Literackiego Forum Dyskusyjnego, 16 kwietnia 2015 r., rozmawialiśmy o wielkich aktorkach polskiego teatru. Poprzednie spotkanie poświęcone było Helenie Modrzejewskiej, niejako przy okazji więc przez naszą wybraną literaturę przewinęło się wiele wspaniałych postaci polskiego teatru, dziś mało znanych lub zapomnianych. Uznaliśmy zatem, ze warto porozmawiać także o innych wielkich polskiej sceny.

Jedna z ciekawszych postaci to Antonina Hoffmanowa. W czerwcu 1897 roku, na wieść o jej śmierci, Helena Modrzejewska w liście z Ameryki napisała: „Mam nadzieję, że Kraków wystawi jej pomnik”. Nie wystawił do dziś, ale za to z roku na rok zarzucał coraz grubsze zasłony na pamięć artystki, której teatr tego miasta najwięcej zawdzięcza. Dziś widz przechodzący korytarzem Teatru im. Słowackiego, gdy przystanie na chwilę przy rzeźbie Hoffmanowej i przeczyta wyryte tam nazwisko, przejdzie dalej obojętnie, nie domyślając się nawet, że mija podobiznę artystki, która 37 lat swego życia oddala teatrowi krakowskiemu, stała się uosobieniem jego najlepszych tradycji i wzorem niedoścignionym dla nadchodzących pokoleń aktorskich. Nie wie też zapewne, że mija jedną z tych postaci, które zapoczątkowały i realizowały wielki przełom w dziejach polskiego aktorstwa XIX wieku.

Antonina Hoffmanowa pochodziła z ziemiańskiej rodziny ewangelickiej o niemieckich korzeniach. W młodości pobierała nauki w kierowanej przez jej matkę pensji. Mimo oporu rodziny postanowiła związać się z teatrem. W 1858 roku zapisała się na prywatne lekcje do Jana Królikowskiego, w tym samym roku została uczennicą warszawskiej Szkoły Dramatycznej. Debiutowała na scenie jeszcze w czasie studiów. Wkrótce trafiła do Karkowa, z którym związała się na całe życie. Ma ogromne zasługi w kształtowaniu nowego stylu gry aktorskiej, w którym dominuje prostota i prawda oraz wnikliwa analiza wystawianego dzieła literackiego. Jerzy Got, autor ksiązki wspomnieniowej napisał o niej: „Pierwsza w teatrze krakowskim, która zdjęła koturn i stanęła nagą stopą na ziemi”.

Kolejną aktorką wartą przypomnienia jest Maria Przybyłko-Potocka. Urodziła się w Warszawie w 1873 roku Juz w okresie szkolnym połknęła bakcyla teatru, gdy razem z rodzicami oglądała przedstawienia - grać, czarować widownię, królować w salonie, być oklaskiwana i sławną! Jak każda pensjonarka wierzyła, że nic łatwiejszego, niż stać się wielką aktorką. Toteż po ukończeniu szkoły poprosiła rodziców o pozwolenie uczęszczania do Klasy Dykcji i Deklamacji. Po ukończonym roku nauki występ młodej adeptki sztuki teatralnej tak się spodobał, że Maria dostała angaż do Teatru Łódzkiego. Zaczynała od ról naiwnych i amantek, potem zdobyła renomę, już w krakowskim teatrze, w repertuarze współczesnym. Była pierwszą panną młodą w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Repertuar mała dość rozległy, a okres pracy w warszawskich teatrach rządowych postawił ją w pierwszym szeregu polskich aktorek jej pokolenia.

W Teatrze Polskim zagrała ponad 60 ról, a do najważniejszych należą: Małgorzata Gautier w „Damie Kameliowej” A. Dumasa, Georgie Sand w „Lecie w Nohant” J. Iwaszkiewicza czy Luba w „Wiśniowym sadzie” A. Czechowa.

Byłoby nietaktem nie wspomnieć o Wandzie Siemaszkowej, ostatniej przedstawicielce „epoki gwiazd”, która świadomie i z pełnym poczuciem odpowiedzialności przejęła w repertuarze romantycznym spadek po Modrzejewskiej i Hoffmanowej.

Wanda Felicja Katarzyna Sierpińska urodziła się 30 grudnia 1867 r. w majątku Lipowa w Kobryńskim, który dzierżawili jej rodzice. W parę miesięcy później Sierpińscy przenieśli się do Łomży, gdzie otrzymali w spadku budynek teatralny, którego posiadanie rozbudziło w tej ziemiańskiej rodzinie teatralną pasję. Ojciec Wandy wraz z elitą łomżyńskich obywateli zorganizował trupę amatorską, która przez dziesięć lat grała repertuar warszawski. Wanda mogła obserwować próby, z czasem w domu rodzinnym improwizowała role pierwszych bohaterek. Miała dobrą szkołę, bo do teatru łomżyńskiego zjeżdżały zespoły prowincjonalne z prawdziwego zdarzenia.

Zadebiutowała jako dwudziestolatka w teatrze krakowskim w roli Helenki w przedstawieniu „Dziwak”. Początkowo grała role liryczne, przeważnie polskich dziewcząt. Stopniowo wzbogacała swój repertuar o role w sztukach klasycznych i romantycznych, wprowadziła na scenę literaturę polskich autorów - Jana Augusta Kisielewskiego, Lucjana Rydla. W Krakowie pracowała przez sześć sezonów. W 1888 roku wyszła za mąż za aktora Antoniego Siemaszkę i odtąd występowała już pod nazwiskiem męża.

Cale jej życie skupia się na rolach, teatrach, wyjazdach, reżyserii. Na potwierdzenie, że była świetną aktorką przytoczę chociażby wypowiedź Boya-Zeleńskiego po obejrzeniu we Lwowie w 1941 roku „Niespokojnej starości” Rachmanowa: „Po prostu Siemaszkowa gra w niej - samą siebie: to jej dobroć, pogoda, jej wiecznie młody entuzjazm nie lękający się burz huczących dookoła, niewyczerpane macierzyństwo, jej promienny uśmiech mówią do nas ze sceny”.

Ostatnie dni długiego i pracowitego życia spędziła Siemaszkowa w dworku Konopnickiej w Żarnowcu. Osiemdziesięcioletnia staruszka, schorowana i umęczona codzienną pracą kierownika teatru, wiele zapewne myślała w owe letnie dni o minionych latach i musiała odczuć gorzki smak zapomnienia. Oczekiwała na przygotowany jubileusz sześćdziesięciolecia pracy scenicznej.

6 sierpnia 1947 r. umiera. Zgon artystki przyjęto raczej obojętnie. Młode, czwarte dla niej pokolenie, doświadczone i oswojone z pojęciem śmierci, nie dało temu wydarzeniu szczególnej miary. Katafalk pośród kwiatów i świerków, ukwiecony wóz chłopski - były tylko zwykłymi rekwizytami scenerii pogrzebowej.

Cześć pierwszą naszego spotkania na temat dam teatru polskiego skończyliśmy na XIX wieku, a przed nami wiek XX, a w nim Danuta Szafarska, Irena Kwiatkowska, Nina Andrycz, Stefania Grodzieńska. O tych wielkich osobowościach będziemy mówić 21 maja 2015 r. Zapraszamy chętnych do posłuchania i do dyskusji.

Kalendarz wydarzeń

Październik 2018
P W Ś C P S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
Początek strony