Kultura pokoju, miłości i tolerancji?

Dramat kobiet wobec szaleństwa wojny był tematem rozmowy podczas spotkania Literackiego Forum Dyskusyjnego 16 czerwca 2016 r.

Żyjemy w męskim świecie i ma to

Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (30)

swoje konsekwencje: gry interesów na skalę globalną, męskie ambicje, niepohamowany apetyt na władzę - to aż nadto wystarczające powody powstawania wciąż nowych konfliktów. To mężczyźni, nie kobiety, wywołują wojny. Kobiety i dzieci to ich najbardziej bezbronne ofiary.

W książce „186 szwów z Czeczeni do Polski - Droga matki” główna bohaterka, Zargan, wspomina:

Kiedy zaczęły się naloty, a ostrzał w naszej okolicy trwał przez wiele dni, schroniliśmy się w piwnicy. Wszystkie najpiękniejsze domy [...] zostały zniszczone jako pierwsze. Myśmy wiele dni siedzieli w piwnicy, która miała połowę metra wysokości. Wciąż chodziliśmy skuleni. [...] Dotychczas wszyscy mieszkaliśmy [w pięciopiętrowym budynku] razem: Olga, Nadia, dziadzia Żenia i inni Rosjanie, na pierwszym piętrze Ignusze, my, Czeczeni. Tu było spokojnie życie. Żyliśmy w przyjaźni wszyscy razem. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a nasze dzieci razem bawiły się na podwórku. Nigdy bym nie przypuszczała, że nadejdzie taki moment, w którym jeden sąsiad dla drugiego będzie wrogiem.

Wspomnienia Zargan są tak przejmujące jak głód i strach, które nieodłącznie jej towarzyszą. Czytając je, zadajemy sobie pytanie, jak może dochodzić do takich tragedii, jak można im zapobiec. I czy w ogóle można?

Tiziano Terzani w swojej książce „Listy przeciwko wojnie” pisze:

Niewypowiedziane okrucieństwo już miało swój początek, ale jeszcze można go zatrzymać, zmieniając ten moment w okazję do przemyśleń. To też czas wielkiej odpowiedzialności, bo niektóre żałosne słowa wypowiedziane przez gadające głowy jedynie rozbudzają nasze najniższe instynkty, podjudzają potwora nienawiści, który drzemie w każdym z nas, i wywołują emocjonalną ślepotę, która sprawia, że wszystkie zbrodnie stają się wyobrażalne, i daje nam oraz naszym wrogom zezwolenie na samobójstwo i mord.

Noblistka Swietłana Aleksijewicz, nazywająca siebie „historykiem duszy”, napisała książkę „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, w której zebrała wojenne wspomnienia rosyjskich kobiet - żołnierek. Autorka nie wybiela, nie gloryfikuje kobiet, nie usuwa niewygodnych fragmentów. Pojawiają się tu żołnierki, które uwodzą żonatych mężczyzn, są wypowiedzi o cichym przyzwoleniu na gwałty radzieckich żołnierzy na mieszkankach „wyzwalanych” ziem (odwieczne prawo wojny), są słowa nienawiści do Niemców i mściwej satysfakcji przy wspominaniu okrutnych tortur na niemieckich jeńcach. Bohaterki książki latami fizycznego bólu i psychicznego cierpienia, nocami bez snu i sennymi koszmarami opłaciły tamten okrutny czas. Rozmowa ze Swietłaną Aleksijewicz była dla nich może jedyną szansą, by wyrzucić z pamięci ten koszmar. Na wojnie nie ma zwycięzców, są tylko pokonani.

„Cynkowi chłopcy”, następna książka Aleksijewicz, jest równie przejmująca. To zbiór relacji matek, których synowie wracają z wojny w Afganistanie w cynkowych trumnach, i wypowiedzi żołnierzy rosyjskich, którzy wrócili żywi, ale całkowicie odmienieni tym, co widzieli, robili, co stało się brzemieniem nie do udźwignięcia.

Jeśli piekło istnieje, to ja się go nie boję, już je poznałam. Niczego gorszego się nie spodziewam. Ta przejmująca deklaracja to fragment wypowiedzi jednej z bohaterek książki Petry Prochazkovej „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet”.

W książce Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła” matka Mejra, podobnie jak wiele innych rodzin, poszukuje ciał dwojga swoich dorosłych dzieci. Odnajduje je: ciało chłopca w rowie zamienionym na zbiorowy grób, ciało córki w jaskini, wśród setek innych ciał, które można rozpoznać tylko po strzępach ubrań, fragmentach kości... Dla niej i wielu innych wojna nie skończy się nigdy, zostanie z nimi do końca ich dni, na zawsze.

W „Listach przeciwko wojnie” Tiziano Terzani pisze:

Oczywiście, każdy konflikt ma swoje przyczyny i te muszą zostać zniesione. Ale wszystko to będzie daremne, dopóki jedni nie zaakceptują istnienia drugich, że są sobie równi, dopóki nie przyznamy, że przemoc prowadzi tylko do większej przemocy. Dobra zasada. Ale co można zrobić? Wszyscy razem możemy zrobić tysiąc rzeczy. Wojna z terroryzmem jest dzisiaj wykorzystywana do militaryzacji naszego społeczeństwa, produkcji nowych rodzajów broni, wydawania większych sum na obronę. Przeciwstawmy się temu, nie głosujmy na tych, którzy popierają taką politykę. Mówmy to, co myślimy, co uważamy za prawdę: zabijanie jest w każdym przypadku morderstwem.

W książkach, które były kanwą naszej dyskusji, zawarty jest taki ogrom ludzkiego cierpienia, że czasem trzeba je na chwile odłożyć. Żeby przemyśleć, bo zrozumieć się nie da. Bo jak to możliwe, że człowiek człowiekowi potrafi zgotować najokrutniejszy los? Ponad siedemdziesiąt lat temu stwierdziła to Zofia Nałkowska, członkini Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Tymczasem historia wciąż powtarza się na naszych oczach.

Nie tłumaczmy sobie, że to nie tutaj, nie u nas. Mówmy o pokoju, wprowadzajmy kulturę pokoju do wykształcenia młodzieży. Przecież przyszłość nie musi być pasmem nieszczęść, którego etapy wyznaczają kolejne wojny i rzezie.

Tematem kolejnego spotkania Literackiego Forum Dyskusyjnego będą „Akcje humanitarne w Polsce. Czy umiemy się dzilić?”. Zapraszamy 29 września (tradycyjnie w czwartek) o godz. 17:00 do Saloniku Artystycznego Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Polecane nowości

zapytaj-bibliotekarza

jak-zostac-czytelnikiem

zaproponuj-do-zbiorow

Newsletter



Kalendarz wydarzeń

Styczeń 2018
P W Ś C P S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
Początek strony