Film żyje życiem motyla, rzadko dłużej…

Któż z nas nie zna filmów Andrzeja Wajdy? To raczej niemożliwe. Trzy pokolenia wychowały się na jego szkole filmowej, a życie reżysera też nie było tuzinkowe. Dlatego dwie godziny naszego spotkania to co najmniej o dwie godziny za mało, żeby przedstawić wielkiego człowieka i oddać mu hołd.

Andrzej Wajda (ur. 6 marca 1926 r. w Suwałkach, zm. 9 października 2016 r. w Warszawie) - polski reżyser filmowy i teatralny, któremu popularność przyniosły filmy inicjujące tzw. polską szkołę filmową: „Kanał” oraz „Popiół i diament”, w których dokonywał rozrachunku z okresem II wojny światowej. Zekranizował wiele dzieł literackich, jak „Popioły”, „Brzezina”, „Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Panny z Wilka”, „Pan Tadeusz”, „Zemsta”. Współtworzył kino moralnego niepokoju, w ramach którego powstały osadzone w tematyce społecznej, demaskujące patologie systemu komunistycznego w Polsce „Człowiek z marmuru” i jego kontynuacja - „Człowiek z żelaza”, nagrodzony Złotą Palmą w Cannes. Do ostatnich dokonań artysty należy martyrologiczny film „Katyń” na podstawie scenariusza Andrzeja Mularczyka oraz eksperymentalny „Tatarak”. Ostatnim filmem Wajdy były „Powidoki”, reżyser zmarł tuż po jego światowej premierze.

Twórczość Andrzeja Wajdy nawiązywała do polskiego symbolizmu i romantyzmu, była próbą rozrachunku z mitami polskiej świadomości narodowej. Za zasługi dla rozwoju kinematografii Wajda był wielokrotnie nagradzany, a zwieńczeniem jego sukcesów była nagroda Oscara przyznana w 2000 roku za całokształt twórczości. Niezwykłość filmów Andrzeja Wajdy leży w tym, że nawet cięcia cenzury nie zmieniały ich wymowy - pisze Witold Bereś w swojej książce „Andrzej Wajda. Podejrzany”. Tajna policja śledziła go, przesłuchiwała, rewidowała i prowokowała. Kręciło się wokół niego kilkunastu funkcjonariuszy, najstarsze zachowane akta, w których pojawia się jego nazwisko pochodzą z roku 1950. Ostatnie z 24 lipca 1989 roku, kiedy od dwóch tygodni Wajda jest już senatorem RP, wybranym w pierwszych od wojny demokratycznych i wolnych wyborach. Ale najobrzydliwsze jest to, że już w wolnej Polsce haków szukała na niego również ekipa ministra Macierewicza.

Często słyszymy patetyczne hasła: patriotyzm, honor, Ojczyzna, które brzmią jak puste frazesy na użytek mówiącego. Andrzej Wajda pokazał swoją postawą , swoim dorobkiem i talentem, ze jest szlachetnym człowiekiem i że najbardziej leży mu na sercu dobro Polski, a przykładem jednym z wielu jego poczynań jest utworzenie w 1994 roku Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. W 1987 roku Fundacja Kyoto przyznała Wajdzie nagrodę w zawrotnej sumie 340 tysięcy dolarów, oprócz tego Wajdowie kwestowali na japońskich dworcach kolejowych. Gmach Centrum, wzniesiony pod kierunkiem Krzysztofa Ingardena według projektu, który ofiarował wielki japoński architekt Arata Isozaki, jest do dziś najpiękniejszym dziełem architektury współczesnej w Krakowie, a przez wiele lat był jedyną w tym mieście nową inwestycją w dziedzinie kultury. Co jeszcze ważniejsze, Centrum przekształcone w Muzeum Manggha od razu stało się nie tylko wielofunkcyjnym ośrodkiem pozwalającym oprócz wystaw organizować koncerty, spotkania czy warsztaty, ale po prostu miejscem chętnie odwiedzanym. A że wśród odwiedzających znalazła się japońska para cesarska - to tylko podkreśla sens przedsięwzięcia i wysiłku fundatorów.

W swojej autobiografii „Kino i reszta świata” Andrzej Wajda zadaje sobie pytania, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, bo nie wiemy, czy droga, którą wybraliśmy, jest tą właściwą.

Film żyje życiem motyla, rzadko dłużej. By zrozumieć jego sukces lub klęskę, należy znać okoliczności, które towarzyszyły jego powstawaniu, a później obecności na ekranie. Życie filmu to przede wszystkim reakcja widowni oraz świadectwo recenzentów i krytyków. Z tego, co o mnie pisano w kraju i za granicą zastanawiałem się, skąd brałem siły, aby robić następne filmy, skoro kolejnym odmawiano jakiejkolwiek wartości? I dlatego nie przewróciły mi do reszty w głowie zachwyty, których też było wiele? Znajduję tylko jedną odpowiedź: w większości tych recenzji nigdy nie czytałem. Już w czasie realizacji filmu „Kanał” nabawiłem się wrzodu dwunastnicy i lekarze zalecili mi ograniczenie do minimum silniejszych wzruszeń. Miałem do wyboru: albo przestać robić filmy, albo nie interesować się tym, co o mnie piszą recenzenci. Cóż dziwnego, że wybrałem to drugie?

Może w pewnej chwili człowiek powinien odejść od działania, które pcha nas w stronę sukcesu? Może sukces kryje się gdzie indziej, może decydują o nim nie ci, którzy na nas patrzą, tylko my sami? Dziś nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, czy zrobiłem dobrze, czy byłem tam, gdzie trzeba i pomagałem temu, komu trzeba. Tak byłem szczęśliwy, bo moim żywiołem był ruch, akcja, ale może należało powiedzieć sobie w odpowiedniej chwili NIE? Nie potrafiłem się na to zdobyć - czy słusznie? Z tym niepokojem nie rozstanę się już nigdy.

Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego, już po sezonie urlopowym, 21 września br., będzie poświęcone Wisławie Szymborskiej. Temat spotkania: „Wisława Szymborska – osobowść odrębna”. Serdecznie zapraszamy.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Polecane nowości

zapytaj-bibliotekarza

jak-zostac-czytelnikiem

zaproponuj-do-zbiorow

Newsletter



Kalendarz wydarzeń

Styczeń 2018
P W Ś C P S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
Początek strony