
Jakub Małecki swoją przygodę z pisarstwem zaczynał od fantastyki. I nigdy tak naprawdę nie porzucił motywów nadprzyrodzonych, chociaż w miarę rozwijania swojego warsztatu zmienił preferowany gatunek powieściowy. Czy ta zmiana wyszła mu (i czytelnikom) na dobre? My już od dawna wiemy, że tak! A Państwo mogą się o tym przekonać, sięgając po którąś (a najlepiej po wszystkie) z proponowanych przez nas książek Jakuba Małeckiego.
„Dygot” to powieść z 2015 roku, kilkukrotnie wznawiana i tłumaczona na języki obce, która (choć nie była przecież debiutem) zwróciła na Małeckiego uwagę w polskim środowisku literackim. Kończy się wojna. Janek Łabędowicz odwozi Frau Eberl i jej córki do niemieckiej granicy, a przynajmniej ma tak zrobić. Ale odwagi starcza mu tylko do Kruszwicy. Niemka przeklina Janka. Być może dlatego jego drugi syn Wiktor rodzi się potworem, aż jego żona prosi „Uduś go, Janek”. Ale ojciec nie dusi syna – albinosa… Córką Bronka Geldy, Emilką, zajmują się jej dalekie ciotki, pięć sióstr – starych panien. Jedna z nich, Dusia, ma granat, który pewnego dnia wybucha. Emilka uchodzi z życiem, ale całe jej ciało jest poparzone, dziewczynka staje się potworem. Czy tak sprawdziła się przepowiednia starej Cyganki, która kiedyś powiedziała Bronkowi: „piekło ci to dziecko pożre i wypluje jak szmatę”? Drogi tych dwóch „potworów” splotą się ze sobą, a rodziny Łabędowiczów i Geldów staną się jedną rodziną – dziadków Sebastiana. Ale „Dygot” to nie jest banalna love story, choć niewątpliwie może z niejednego oka wycisnąć łzę. Bo Wiktor i Emilka są w niej równie ważni co Bronek i Janek, a miłość znaczy tyle samo co historia – ta przez wielkie i małe „h”. Od 1938 do 2004 roku możemy razem z bohaterami zobaczyć, jak zmieniał się świat i jak nie zmieniali się ludzie, którymi od zawsze i na zawsze rządzą miłość i strach. A czas ten i niebanalni bohaterowie opisani są pięknym, przemyślanym choć oszczędnym językiem, który stał się znakiem rozpoznawczym Małeckiego.
„Saturnin” wydany w 2020 roku, to kolejna opowieść o rodzinie, choć znowu w przypadku prozy Jakuba Małeckiego każda próba jej zaszufladkowania jest nadużyciem. Saturnin Markiewicz, oprócz oryginalnego imienia, ma trzydzieści lat, ponad sto kilo wagi, lekkie zakola, mamę i dziadka. Dziadek ma 96 lat i właśnie zniknął bez słowa, o czym mama informuje Satka przez telefon. A później jest jeszcze jedna rozmowa telefoniczna – dzwoni Daria Tomczyk. Mówi, że jej zmarły teść był najlepszym przyjacielem zaginionego Tadeusza i że wie coś ważnego, co może rzucić światło na tajemniczą przeszłość dziadka, ale nie chce o tym rozmawiać przez telefon. Saturnin razem z mamą wsiadają więc w samochód. Ile zmieni ta podróż? Jaką tajemnicę z czasów II wojny światowej skrywa Tadeusz Markiewicz? Dlaczego poprosił córkę, żeby swojemu synowi dała imię jego przyjaciela z młodości – Saturnina Tomczyka? Dlaczego mama Satka, która przecież nie zawsze była jego mamą, ale Hanką Markiewicz - dziewczyną z głową pełną marzeń o wielkiej miłości, rozwiodła się z jego ojcem? I wreszcie – jak z tym wszystkim poradzi sobie Satek? Bo to przecież na niego wpłynie, tak jak na każdego z nas wcześniej czy później wywrą wpływ opowiedziane bądź trzymane w tajemnicy historie rodzinne. Udowadnia to najlepiej posłowie powieści, w którym Jakub Małecki zdradza, że „Saturnin” nie powstałby, gdyby nie jak najbardziej prawdziwa historia jego babci Ireny.
„Święto ognia” to powieść z 2021 roku, sfilmowana dwa lata później. Tym razem Małecki nie zabiera nas w wojenną przeszłość. Tym razem opowieść jest jak najbardziej współczesna, ale równie urzekająca jak poprzednie książki autora. „Nie chodzę, nie jestem samodzielna ani nie mówię wyraźnie, za to potrafię inne rzeczy, na przykład bardzo potrafię patrzeć, a patrzenie nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać…” mówi nam Anastazja, dwudziestoletnia dziewczyna z porażeniem mózgowym, która opowie, co widzi. Widzi swoją starszą o rok siostrę Łucję, tancerkę w balecie, starającą się o rolę w tytułowym „Święcie ognia”. Widzi, jak Łucja poświęca temu projektowi wszystko. Widzi ojca, który samotnie wychowuje dwie córki, nigdy na nic się nie skarżąc. Widzi jak ojciec poświęca im wszystko. Widzi wspomnienia matki, kolorowego ptaka, który pewnego dnia zniknął z życia swojej rodziny, pozostawiając w niej tylko szarość. Ale Nastka nie tylko widzi, Nastka również rozumie – determinację i smutek, tęsknotę i ucieczkę. I dzięki niej potrafi je zrozumieć również czytelnik Małeckiego. Czy Łucja zatańczy w „Święcie ognia”? Czy tata w końcu znajdzie spokój? Czy bohaterowie przestaną wreszcie uciekać? Czy dostrzegą w swojej szarości kolory? Piękna, smutna a zarazem pełna szczęśliwych momentów opowieść o zwykłych a przecież wyjątkowych ludziach. Zanim obejrzycie Państwo film, sięgnijcie po powieść!
„Obiekty głębokiego nieba” to najnowsza, wydana w ubiegłym roku powieść, która udowadnia, że Jakub Małecki nie zatrzymał się w miejscu, które przyniosło mu literacką popularność. Eksploruje możliwości fabularne i językowe, pisząc każdą kolejną książkę inaczej, a jednak pozostając wiernym swojemu niepowtarzalnemu stylowi. „Obiekty głębokiego nieba” znów są współczesne i znów opowiadają o rodzinie, choć być może jest to pewne uproszczenie. Wydawnictwo SQN opisało powieść słowami: „Wszechświat, odwaga, przyciąganie, granice, ciało, bliskość, relacja”. I chyba właśnie o tym jest ta powieść (a może dla Państwa będzie o czym innym?)… Jakub Małecki wszystkie te tematy zawiera w historii Janka Wrzoska i bliskich mu ludzi. Relacja z żoną Igą, oparta na wielkiej miłości, a jednak krok po kroku niszczona skomplikowanym układem erotycznym z inną parą, Weroniką i Mateuszem. Relacja z ojcem, Pawłem Wrzoskiem i próba zrozumienia tego milczącego mężczyzny, który kiedyś był słynny ze swoich umiejętności masarskich a później został wegetarianinem, rozwiódł się z żoną, choć nigdy nie przestał jej kochać i zaprzyjaźnił z lisem. Wreszcie relacja Janka z samym sobą, próba odkrycia tej wielkiej zagadki, jaką jest człowiek… Czy udana? Przekonajcie się o tym Państwo sami, sięgając po tę i inne powieści Jakuba Małeckiego, dostępne w naszych zbiorach!
Zachęcamy Państwa również do śledzenia NOWOŚCI, które pojawiają się w zbiorach Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.
Zapraszamy też do odwiedzania bloga „WYPOŻYCZONE” i kanału „MAGIEL KSIĄŻKOWY”.
Życzymy przyjemnej lektury!








