
Kobieta. Puch marny? A może wręcz przeciwnie? Książki poświęcone kobietom, dostępne w naszych zbiorach, ukazują całą złożoność tych „wietrznych istot”.
„Córki Rozbójniczki” Grażyny Plebanek to nie tylko opowieści o kobietach (tych autentycznych i fikcyjnych), ale i o literaturze. I również o czytelniczkach, z autorką (skądinąd popularną pisarką) na czele. Dostajemy więc skrupulatnie ułożoną mozaikę, w której Córka Rozbójniczki z „Królowej Śniegu” Andersena sąsiaduje z Dagny Przybyszewską. Szara Wilczyca Curwooda (kobieta jest kobietą bez względu na gatunek) z bohaterką „Biegnącej z wilkami”, bestsellera Clarissy Pinkoli Estes. Lisbeth Salander, stworzona przez Stiega Larssona, z czarownicami z Lancre, które wyszły spod pióra Terry’ego Pratchetta. Zofia Nałkowska z Virginią Woolf (ciekawe, że w książce o kobietach pojawia się co rusz jakiś wilk, choćby taki w nazwisku). To kobiety silne i dzikie, słuchające siebie i swojego instynktu, niepokorne. Kobiety inspirujące inne kobiety. Bo czytelniczki książki Grażyny Plebanek dostaną od autorki w prezencie całą listę lektur, które być może zmienią ich życie (która z nas nie chciałaby być jak opisane przez Plebanek bohaterki?). Ale nie tylko dla kobiet są „Córki Rozbójniczki”. Panów również zachęcamy do lektury. Przecież „Mężczyzna, który dostał od losu szansę pobyć z Córką Rozbójniczki, nigdy jej nie zapomniał. Miał potem inne kobiety, z ulgą wchodził w normalne związki, cieszył się z rutyny i przewidywalności. Ale o tamtej myślał.” Bo takich bohaterek nigdy się nie zapomina!
„Emancypantki: kobiety, które zbudowały Kościół” Zuzanny Radzik wchodzą w świat typowo męski po to, by poszukać w nim kobiet. I okazuje się, że szukać daleko nie trzeba. Są u jego początku, pod krzyżem. Choć różne Ewangelie wymieniają różne imiona – ta jedna pojawia się w każdej. Maria z Magdali, określona przez Zuzannę Radzik jako „wszędobylska”, jest z Jezusem zawsze. Także po zmartwychwstaniu to ona widzi Go jako pierwsza. Dlaczego więc jej określenie „apostołki apostołów” w zbiorowej świadomości wyparte jest przez „jawnogrzesznicę”, choć przecież to dwie zupełnie różne kobiety? Postać Marii Magdaleny przez lata obrosła w wątki z biografii innych kobiet i teorie spiskowe (w znacznej mierze dzięki „Kodowi Leonarda Vinci” Dana Browna), ale przynajmniej jej imię jest znane do dziś. Dużo gorzej jest z innymi kobietami budującymi Kościół. Kto pamięta o Tekli, która zasłuchana w nauczanie św. Pawła, zerwała zaręczyny z Tamyrisem i postanowiła pozostać dziewicą? Kto zna historię Perpetui i Felicyty, wymienianych co prawda w Litanii do wszystkich świętych jako jedne z niewielu kobiet, ale zapamiętane przez katolików raczej dla swoich niezwykłych imion, niż dla męczeństwa? Febe - pierwsza kobieta diakon, Egeria, Matki pustyni… One wszystkie odzyskują dziś swój głos dzięki książce Zuzanny Radzik, teolożki i publicystki „Tygodnika Powszechnego”, działaczki Forum Dialogu. Warto sięgnąć po „Emancypantki” i wreszcie poznać przemilczane historie kobiet tworzących Kościół.
„Europa jest kobietą: romanse i miłości sławnych Europejek” Iwony Kienzler jest jak plotkowanie o najnowszym romansie koleżanki. Tylko że zamiast koleżanki są europejskie władczynie (oczywiście historyczne, plotkowanie o współczesnych byłoby w złym guście!). Elżbieta I Tudor przeszła do historii jako „królowa-dziewica”, ale określenie to ukute zostało już po jej śmierci. Za życia władczyni plotkowano raczej o jej nimfomanii… Małgorzata de Valois, unieśmiertelniona przez Aleksandra Dumasa jako „Królowa Margot”, posądzana była o kazirodztwo (choć wydaje się, że sama dała początek tym plotkom, chcąc oczernić znienawidzonego brata Henryka). Jej temperament spędzał sen z oczu jej matki, królowej Katarzyny, która by nieco utemperować córkę zalecała jej picie naparu ze szczawiu (uprzedzamy, że kuracja okazała się nieskuteczna). Księżniczka Zofia Anhalt-Zerbst, która do historii przeszła jako Katarzyna Wielka, najbardziej na świecie kochała władzę. Aby ją utrzymać musiała urodzić następcę tronu, jednak poczęcie dziecka z wielkim księciem Piotrem okazało się niemożliwe. Ale Katarzyna szybko doszła do wniosku, że Piotr bynajmniej nie jest jedynym mężczyzną na dworze… Przy okazji zdradźmy również, że i o romansie z Poniatowskim przeczytamy w książce Iwony Kienzler. „Europa jest kobietą” opisuje historie kobiet zasiadających na tronach Europy, pokazując je z tej bardzo ludzkiej, „romansowej” strony. Jednocześnie zabiera czytelnika w podróż przez kraje i epoki, przybliżając mu historię od średniowiecza do początku XX wieku.
„Muzy: my stworzyłyśmy sztukę” Ruth Millington podejmuje próbę udowodnienia, że chociaż najważniejsze dzieła sztuki podpisane są męskimi nazwiskami, nie powstałyby, gdyby nie kobiety. „Pocałunek” Gustawa Klimta, chyba najczęściej reprodukowane dzieło artysty, wprowadził do historii sztuki postać wiedeńskiej projektantki – Emilii Flöge. Dziś nie pamiętamy już, że dzięki jej projektom modne stały się wygodne, powłóczyste szaty, ale jej twarz jest na naszych kubkach i pocztówkach, które wysyłamy na Walentynki. A czyją twarz ma tonąca Ofelia na obrazie Johna Everetta Millais’go? To Elizabeth Siddall. Muza prerafaelitów swoją nieśmiertelną sławę zawdzięcza nie tylko oryginalnej urodzie, ale i rozległej wiedzy na temat literatury i sztuki, która pozwoliła jej tak wspaniale wcielać się w postaci z obrazów. W „Śnie spowodowanym lotem pszczoły” Dalego kobieta na obrazie to jego żona Gala. O jej przypadku Ruth Millington pisze: „Często myślimy, że to artyści wybierają sobie muzy, tymczasem w przypadku Gali stało się dokładnie na odwrót. Dalí interesował ją nie tylko jako romantyczny partner – dostrzegła w nim talent wymagający dalszego pielęgnowania.” Książka „Muzy” w interesujący sposób przedstawia sylwetki kobiet, których twarze znamy lepiej niż twarze malujących je mężczyzn. Ale nie jest jedynie feministycznym przewodnikiem po sztuce. Opowiada o wszystkich jej gatunkach – od malarstwa aż po performance, pozwalając czytelnikowi zgłębić temat, bo „nawet o największych arcydziełach nie opowiedziano jeszcze wszystkiego”.
Zachęcamy Państwa również do śledzenia NOWOŚCI, które pojawiają się w zbiorach Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.
Zapraszamy też do odwiedzania bloga „WYPOŻYCZONE” i kanału „MAGIEL KSIĄŻKOWY”.
Życzymy przyjemnej lektury!











