
Początek roku to niewątpliwie czas poszukiwania inspiracji, a gdzie je znaleźć, jeśli nie w biografiach ciekawych ludzi.
„Nina i Józef: sceny z życia, które minęło” Liliany Śnieg-Czaplewskiej najpierw miała być opowieścią o wspaniałej aktorce i nietuzinkowej osobowości, która do końca życia na obsługę np. w hotelu czy restauracji mówiła „służba” i nie akceptowała pralki jako elementu wyposażenia mieszkania („Od czego są pralnie i magle? Pierze się na mieście”). Jednak okazało się, że nie można opowiedzieć o życiu Niny Andrycz zaledwie wspominając o jej mężu - Józefie Cyrankiewiczu, najdłużej urzędującym premierze PRL-u. Trzeba mu poświęcić dokładnie tyle samo uwagi, co jego drugiej żonie. Młodość przypadająca na czasy II RP, lata wojny i okupacji, małżeństwo i rozwijające się kariery – ta teatralna i ta polityczna. Najpierw zakochanie (dla porządku: Józefa w Ninie, którą zobaczył, już jako urzędujący premier, występującą w teatrze), potem rozczarowanie (Józefa Niną, która nie zdecydowała się na urodzenie mu dziecka), wreszcie romanse i zdrady (Józefa, ponieważ Nina utrzymywała, że była Cyrankiewiczowi wierna), na koniec chłód i obojętność, aż do rozwodu w 1968 roku. A w tle realia PRL-u, galeria barwnych postaci, od Władysława Gomułki zaczynając na Irenie Santor kończąc. Wszystko to opisane językiem godnym wciągającej powieści i ilustrowane unikatowymi fotografiami, np. przedstawiającymi plażującego Cyrankiewicza. Dla tych, którzy interesują się teatrem, polityką, historią, a przede wszystkim dla miłośników wciągających historii i barwnych postaci!
„Kobiety, o których myślę nocą” Mii Kankimӓki to esej autorki – kobiety w średnim wieku (czy 43 lata to już wiek średni?), która czuje, że życiowo utknęła w martwym punkcie. By się z niego ruszyć, podąża śladami „nocnych kobiet”. Tych, które „łamały granice i robiły rzeczy, których nikt od nich nie oczekiwał”. Historię Karen Blixen, której poświęcona jest pierwsza część książki, wszyscy znają, choćby za sprawą filmu z Meryl Streep. Ale Mia odkrywa ją na nowo, podążając śladem pisarki do Afryki. I nie poprzestaje na tym. Za Karen idą bowiem inne kobiety i inne lądy. Brytyjka Isabella Bird, stara panna uskarżająca się na bóle pleców, która w celu podreperowania zdrowia wybrała się w podróż dookoła świata, by w końcu zachwycić się Ameryką Północną. Miała wówczas 40 lat. Jest jeszcze Ida Pfeiffer, żona i matka, która po odchowaniu dwóch synów, pod pretekstem pielgrzymki do Ziemi Świętej, wyruszyła w świat (licząc wówczas lat 46). Mary Kingsley, Alexandra David-Neel, Nellie Bly – im wszystkim było za ciasno w miejscach, w których się urodziły i w których, według dziewiętnastowiecznego społeczeństwa, powinny umrzeć. Ale „Kobiety, o których myślę nocą” to nie książka podróżnicza, bo znaleźć siebie można nie tylko na odległych lądach, ale i np. w sztuce. Już w XVI wieku udawało się kobietom (np. Sofonisbie Anguissoli) zajmować poczesne miejsca w dziedzinach zarezerwowanych dla mężczyzn. I odciskać swój ślad w historii. Mia Kankimӓki zbiera ich sylwetki i w połączeniu z własną historią tworzy bardzo inspirujący i podnoszący na duchu „poradnik” nie tylko dla czterdziestoletnich kobiet. Książkę wydało Wydawnictwo Poznańskie we wspaniałej Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich.
„Poszukiwany Franz Kafka” Remigiusza Grzeli jest próbą (udana zresztą) opowiedzenia o Franzu Kafce za pośrednictwem żydowskiej trupy teatralnej, która w 1910 roku przyjechała z Warszawy do Pragi. Kafka oglądał ich występy nie raz i nie dwa. Podobno aż dwadzieścia. Dlaczego tak dużo? Co go w nich fascynowało? To, że jak Franz byli Żydami? To, że ich profesja wędrownych artystów kojarzyła się z wolnością Kafce, który czuł się ograniczony uporządkowanym życiem „na etacie”? Pozostanie to w sferze domysłów, tak jak i wiele szczegółów z życia autora „Procesu”. A jednak czegoś dowiemy się o tym tajemniczym praskim urzędniku, który na trwałe zapisał się w historii literatury. I nie tylko o nim. Również o żydowskich komediantach – Madame Czyżyk czy Dżaku Lewim. O ich losach i o ich świecie – Warszawie, Pradze. O czasie początku XX wieku i historii, która już za moment pokaże bohaterom swoje mroczne oblicze. O sztuce. O życiu. Grzela w swojej książce, będącej uzupełnioną wersją „Bagaży Franza K.” z 2004 roku, umiejętnie żongluje bohaterami i tematami, miesza Kafkę z aktorami i Warszawę z Pragą, jakby chciał udowodnić, że o ludziach można opowiadać jedynie przez innych ludzi. Efekt jego reporterskiej opowieści znacznie przekracza życiorys pisarza. Jest raczej historią pewnej epoki i tworzących ją artystów. Natomiast staranna dokumentacja „Poszukiwanego Franza Kafki” zaprasza czytelnika do dalszych samodzielnych podróży ścieżkami wytyczonymi przez Remigiusza Grzelę.
„Lutek co miał szałas na Połoninie” Edwarda Marszałka zabierze nas w Bieszczady i pozwoli poznać człowieka, który przyczynił się do ugruntowania ich legendy. Ludwik Pińczuk miał 21 lat, kiedy w lipcu 1959 roku wziął urlop w kopalni „Prezydent” w Chorzowie, gdzie pracował i po raz pierwszy przyjechał do Dołżycy, by zarobić przy zbieraniu jagód. Później wracał jeszcze wielokrotnie, aż w 1961 roku, uwolniony od obowiązkowej służby wojskowej, zdecydował się zostać w Bieszczadach na jesień, by po jagodach zbierać grzyby. Z jesieni zrobiła się zima, z miesięcy lata… A Ludwik stał się Lutkiem, nabył pierwszego konia i zaczął oswajać Bieszczady, które przygarnęły tego młodego górnika jak swojego. W 1964 roku Lutek podpisał w Rzeszowie (do którego zajechał konno!) z zarządem PTTK umowę na remont i prowadzenie schroniska na Połoninie. Zrobił z niego najsłynniejsze miejsce w Bieszczadach – Chatkę Puchatka. I chociaż dzisiaj Chatki już nie ma, książka „Lutek co miał szałas na Połoninie” zabierze czytelników w czasy jej świetności, w czasy bieszczadzkich kowbojów, niezapomnianych przygód, młodzieńczych miłości. Spod pióra Edwarda Marszałka wyszła wspaniała, barwna opowieść nie tylko o Lutku i Bieszczadach, ale i o tym, jak tworzy się legenda. Książkę wzbogacają liczne fotografie, pozwalające jeszcze lepiej poczuć niepowtarzalny klimat Połoniny. Gwarantujemy, że po lekturze zatęsknią Państwo za wiosną i wędrówką po bieszczadzkich szlakach.
Zachęcamy Państwa również do śledzenia NOWOŚCI, które pojawiają się w zbiorach Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.
Zapraszamy też do odwiedzania bloga „WYPOŻYCZONE” i kanału „MAGIEL KSIĄŻKOWY”.
Życzymy przyjemnej lektury!











